Come back na rynek kredytowy. Oto, jak można odbudować finansową reputację

Autor ,

Dłużnik nie zawsze jest osobą, której źle się powodzi. Często przekłada opłatę zobowiązań przez konieczność naprawy sprzętu AGD, własną niefrasobliwość lub utratę kontroli nad finansami. Taktyka unikania płatności ma krótkie nogi. Rynek kredytowy nie lubi nieterminowości.

Tarapaty finansowe stają się specjalnością Polaków, ale paradoksalnie wielu badanych uważa, że wyjdzie na prostą, a rynek kredytowy szybko zapomni o ich niefrasobliwości.

Finansowy optymizm rośnie
Skarbnicą wiedzy o naszym podejściu do pieniędzy jest II edycja raportu Krajowego Rejestru Długów "Portfel statystycznego Polaka", przeprowadzonego przez Kantar Millward Brown w końcówce 2018 roku. Wcześniej badanie przeprowadzono w 2015 roku, co pozwoliło na porównanie sytuacji.

Jedno się potwierdza – Polacy są finansowymi optymistami. Aż 68 proc. badanych pozytywnie oceniła sytuację finansową, w tym aż 1/4 zadeklarowała, że nie musi ograniczać wydatków, a 2/5 – radzi sobie, ale ogranicza niektóre wydatki. Zaledwie 16 proc. badanych przyznało, że nie stać ich na wszystko i musi ograniczać wydatki, 4 proc. – nie wystarcza na bieżące potrzeby, a 7 proc. – nie potrafi jednoznacznie ocenić sytuacji.
Co ciekawe, grupa osób, która bardzo pozytywnie ocenia swoją sytuację finansową wzrosła ponad trzykrotnie: z 7 proc. w 2015 roku do 25 proc. w 2018 roku.

W badaniu zapytano także o czynniki wpływające na sytuację finansową. Okazało się, że na jej poprawę wpłynął w 67 proc. – wzrost dochodów gospodarstwa domowego, ponadto w 27 proc. – ograniczenie wydatków i zaoszczędzenie pieniędzy, w 15 proc. – finansowy rygor i spłacenie zaległych zobowiązań, 9 proc. – świadczenie z programu Rodzina 500+.s
Z kolei osłabieniu kondycji finansowej, winne są w 60 proc. rosnące koszty życia. Ponadto 22 proc. wyliczyło mniejsze dochody, 22 proc. – naruszenie oszczędności, a 16 proc. – nagłe, duże wydatki.

Lista powodów do zadłużenia
Optymizm sprawia, że rynek kredytowy nie narzeka na brak klientów. Z jednej strony 42 proc. planuje oszczędności i 15 proc. – spłatę zadłużenia, ale z drugiej 13 proc. rozważa pojawienie się nowego zadłużenia, a 7 proc. – zaciągnięcie nowych zobowiązań finansowych.
O ewentualnych długach częściej myślą osoby z wykształceniem podstawowym – 23 proc. niż wyższym – 6 proc. Zdecydowanie częściej emeryci i renciści – 19 proc., niż pracujący – 13 proc., czy osoby bezrobotne – 4 proc. Z badań wynika, że osoby bez pracy spodziewają się, że sytuacja finansowa zmusi ich do zaciągnięcia nowych zobowiązań w formie pożyczki i kredytu (jest to 13 proc. względem 8 proc. pracujących).

Nie oznacza to jednak, że wykształceni, pracujący i młodzi długów nie mają. Wręcz przeciwnie, zwłaszcza że rynek kredytowy stoi przed nimi otworem. Powodów, aby zadłużyć się, jest wiele – wynika z badania KRD z lutego br. Zdecydowanie najczęstszym celem zaciągania pożyczek jest zakup domowego sprzętu AGD i RTV – odpowiedziało tak 43 proc. Ważnym celem są także remonty – 31 proc. oraz kupno pojazdu – 28 proc. Okazuje się, że 11 proc. zadłuża się, aby spłacić inny dług. Właśnie tym syci się rynek kredytowy.  

Wyniki w raporcie komentuje dr Joanna Rudzińska-Wojciechowska, psycholog ekonomiczny z Katedry Psychologii Ekonomicznej, Uniwersytetu SWPS, analizując potencjalne skutki niewielkiej pożyczki, nawet przy spinającym się domowym budżecie. „W połączeniu z często spotykanym brakiem zgromadzanych oszczędności taka, w najlepszym razie pobieżnie przemyślana, decyzja może prowadzić do poważnych kłopotów finansowych. Wystarczy kumulacja niepomyślnych zdarzań – miesiąc czy dwa z wyższymi niż zwykle wydatkami. Z raportu KRD wynika, że kłopot ze spłatą zobowiązań dotknął blisko 30 proc. respondentów, a główną jego przyczyną są właśnie nieplanowane wcześniej wydatki, które trudno było przewidzieć, jak awarie niezbędnych sprzętów lub też utrata pracy” - czytamy w komentarzu.

Wymówki do niespłacania
Wtedy zaczynają się kłopoty, finansowy optymizm maleje, a rynek kredytowy się zamyka. Tak samo, jak istnieje lista powodów do zaciągnięcia kredytu, tak samo jest wiele wymówek, przez które Polacy nie spłacają zobowiązań. 32 proc. – przed spłatą zatrzymały nieplanowane wydatki np. wynikające z konieczności naprawy sprzętu AGD, a 24 proc. – nie reguluje płatności z powodu utraty pracy, ale już 17 proc. – wydała pieniądze na inne rzeczy. Również 17 proc. badanych stwierdziło „myślałem/am że jakoś to będzie”, 7 proc. – uznało, że koszty pożyczki ją przerosły, a 9 proc. – wydało pieniądze bez kontroli.

Powyższe odpowiedzi są jednocześnie podpowiedzią, jak na przyszłość długów się pozbywać. Po pierwsze – należy je spłacać w pierwszej kolejności (przed zakupami do domu), po drugie – realnie kalkulować koszty (np. przed wzięciem kredytu próbować żyć już ze wkalkulowaną ratą, którą potencjalnie mielibyśmy spłacać), po trzecie – kontrolować wydatki. Niestety tylko dyscyplina w budżecie domowym może pozwolić na odzyskanie wizerunku finansowego i powrót na rynek kredytowy. – Jedynym słusznym podejściem jest stawienie czoła problemom finansowym – stwierdza Monika Janus, rzecznik prasowy Krajowej Rady Komorniczej.

Finansowy come back na rynek kredytowy
Nie warto uciekać przed rozmową z bankiem lub firmą windykacyjną, bo podmioty i firmy, którym dłużnik zalega pieniądze, znajdują coraz to nowsze sposoby na poprawę skuteczności w ściąganiu należności od mieszkańców zalegających z opłatami. Przykładem jest Urząd Miasta Krakowa, który rozpoczyna przekazywanie informacji o osobach niepłacących zobowiązań do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. Jak szacują strony, rocznie może to być około 2 tys. dłużników.

W komunikacie Agnieszka Kędzierska, Dyrektor Wydziału Egzekucji Administracyjnej i Windykacji Urzędu Miasta Krakowa wyjaśnia: „Jednym z elementów takiej windykacji jest m.in. kierowanie do dłużników wezwań do zapłaty długu wraz z ostrzeżeniem, że w przypadku nieuregulowania kwoty sprawa skierowana zostanie na drogę sądową. W przypadku dalszego uchylania się od zapłaty, dług dochodzony jest w drodze przymusu, w postępowaniu egzekucyjnym. W wyniku podjętej współpracy wprowadzono element informowania o możliwości wpisu do Rejestru Dłużników prowadzonego przez BIG InfoMonitor. Będzie to dodatkowy bodziec do spłaty zobowiązania”.
Osoba widniejąca w rejestrze będzie miała problem np. z podpisaniem umowy na telefon czy internet. Brak regulowania opłat staje się więc realnym problemem w dalszym funkcjonowaniu. Także rynek kredytowy, zwłaszcza w bankach, jest zamknięty.

Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor podaje jeszcze jeden powód, dla którego warto spłacać zobowiązania: – Dłużnik powinien też pamiętać, że jeśli spłaci dług, nie będzie żadnego śladu na ten temat w bazie dłużników, a jego problemy znikną. To mobilizuje do płacenia i działa na mieszkańców – dodaje. Come back na rynek kredytowy jest realny.





Aktualnie nikt nie dodał jeszcze komentarza, bądz pierwszy i DODAJ KOMENTARZ

KATEGORIA: Jak spłacić dług
TAGI: kredyt

STRONA KORZYSTA Z PLIKÓW COOKIES. PRZEBYWANIE NA NIEJ OZNACZA AKCEPTACJĘ POLITYKI PLIKÓW COOKIES NIE POKAZUJ WIĘCEJ TEGO KOMUNIKATU